Zmarły niedawno prof. Zygmunt Bauman, filozof, socjolog, powiedział: „Nic dziwnego, że w Polsce jest więcej histerii, agresji, nieracjonalności, braku ufności i szacunku dla rzeczywistości”.

Aż mi przykro, że w „Historii głupoty w Polsce” znalazł się ten dramatyczny temat, ale autorami tej nieracjonalności, agresji i niekończącego się absurdu byli Kaczyński, Macierewicz i ich fani.

10 kwietnia 2010 r. w tragicznym wypadku na pokładzie samolotu Tu-154M w Smoleńsku zginął prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria oraz kilkadziesiąt najważniejszych osób w kraju. Na pokładzie rządowego samolotu było 96 osób. Nikt nie ocalał. I w kraju rozpętał się Matrix organizowany przez Jarosława Kaczyńskiego, brata Lecha, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, oraz jego prawą rękę Antoniego Macierewicza, którzy byli zgodni, że nie był to nieszczęśliwy wypadek, ale zamach. Oskarżano przywódców Polski oraz Rosji o współudział w tym zamachu. Tworzono najbardziej fantastyczne teorie na poparcie tej tezy. Absurd gonił absurd – od rozpylenia sztucznej mgły, do trotylu, który „znaleziono” w samolocie. Niestety, ale w  poglądach na temat tej katastrofy społeczeństwo polskie zostało podzielone na dwa obozy. Pierwszy, który uważał to za tragiczny wypadek lotniczy, oraz drugi (głównie ze środowisk prawicowych) – wierzący w teorię zamachu.

Wybuch, sztuczna mgła, celowo rozpylany hel i skrzydło, które powinno przeciąć pień brzozy… To tylko niektóre z teorii spiskowych związanych z katastrofą smoleńską, a lansowanych przez środowiska związane z PiS oraz komisję Antoniego Macierewicza. Żadna z nich nie ma jednak nic wspólnego z rzeczywistością – twierdzą członkowie zespołu Macieja Laska, który miał wyjaśnić Polakom przyczyny i okoliczności tragedii z 10 kwietnia 2010 roku.

Według ustaleń komisji jak na dłoni mamy dowody nie do podważenia, że samolot prezydencki przy potężnej mgle szukał kontaktu z ziemią i uderzył w brzozę, przez co uległ katastrofie. Potwierdzają to zapisy rejestratorów lotu. Odpieczętowane w obecności polskich ekspertów, przegrane przez nich, zapieczętowane przy nich. Odczytane w Polsce przez dwa zespoły. Samolot był sprawny, aż do tego tragicznego, końcowego przekleństwa kogoś z obecnych w kokpicie. Żaden wybuch nie kończy się okrzykiem, bo ten, co miałby krzyczeć, jest już na drugim świecie.

Potem zdjęcia ścinanych drzew wzdłuż przelotu, wreszcie uderzenie w potężną brzozę. Fotografie drewna powbijanego we fragmenty samolotu i fragmenty samolotu w ściętej brzozie. Potem zeznania świadków, w tym właściciela działki, któremu samolot przeleciał nad głową i uderzył skrzydłem w drzewo. Wreszcie zeznania pilota jaka (wylądował wcześniej), że usłyszał „uderzenie i trzy wybuchy”. Praktycznie rzecz biorąc, nie potrzeba nic więcej, by bezpośrednie przyczyny katastrofy wyjaśnić w pełni. Nie potrzeba wymyślnych badań wraku ani zwłok, bo wszystko jest niemal jasne. Niemal, poza treścią rozmowy braci Kaczyńskich, być może obojętnej dla przebiegu wydarzeń, a być może nieobojętnej.

Waldemar Kuczyński pisze: „I teraz te niedające się obalić fakty muszą być obalone, bo inaczej »prawda« o zamachu, zadekretowana przez szefa PiS natychmiast, jak wieść o katastrofie stała się znana, legnie w gruzach. A to nie może się stać za żadną cenę! Ta zadekretowana „prawda” musi być dowiedziona, bo na niej spoczywa wiarygodność wielkiej siły politycznej dla jej już nie tyle wyborców, co wyznawców. Morderstwo prezydenta dla minireligii smoleńskiej jest tym, czym ukrzyżowanie Chrystusa”.

A Macierewicz stopniowo wymyśla wybuchające parówki i zgniatane puszki po piwie i buldożery łamiące brzozę i ciemne typy wtykające w nią kawałki samolotu, i nawet koncepcję, że terroryści mieli eksplodować bomby, dopiero gdy samolot upadnie na ziemię itp.

I owo smoleńsko-pisowskie kłamstwo istnieje do chwili obecnej, ale zawala się stopniowo. Najwięksi jego głosiciele wycofują się ze swoich wcześniejszych enuncjacji, ale na placu boju nadal pozostają nieugięci Kaczyński, Macierewicz i „eksperci” z jego nowej komisji.


Opublikowane w 3/2017 (29) nr Tygodnika Faktycznie.

green-ink This entry was posted in. Historia głupoty w Polsce Piramida kłamstwa, parówek i puszek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*